poniedziałek, 9 kwietnia 2012

"So lonely"

Sometimes I feel so damn lonely
Sitting alone in the desert
Nothing alive in my sight
Loneliness is killing me slowly
More then hunger, more then thirst
I wish I had somebody with me...

But then I look up in the sky
And remember that someone else
Is staring at the same stars as me

I think moon is looking at me
I feel warm escaping from sand
Cold night is comming
Got no place to hide
No plece to warm up
And I am still alive!

But then I look up in the sky
And remember that someone else
Is staring at the same stars as me

I may feel alone!
...Got no place to hide...
But someone is staring!
...No place to warm up...
AT THE SAME STARS!
...And I am still alive!
Alive!
ALIVE!

Podziękowania: Kaszkiette Łączyńska

piątek, 30 marca 2012

"Wieczny podróżnik"

Nieważne czy podróżujesz samotnie,
Czy masz na kim się oprzeć w trudzie,
I może wydajesz grosze ostatnie,
By podróżować dalej choćby w brudzie.

Ale, wiesz, ona nigdy się nie skończy,
Ona jest celem Twojego istnienia,
To na jej gościńcach życie zakończysz
I choć umrzesz bez żadnego mienia...

To nie będziesz niczego żałował,
Bo to Ty wybrałeś los tułacza,
A co żeś dla siebie w duszy zachował
Warte więcej, niźli życie bogacza.

poniedziałek, 5 marca 2012

"Czemuż mnie opuścił?"

Przebyłem samotnie mroczne szlaki
Niczym Odys szukając Itaki,
Lecz nie znalazłem nań przygód wiele,
Ale za to cierpienia co nie miara.
Czemu mnie opuściłeś aniele?
Czyżby zbyt słaba była moja wiara?
Za wszystkie me hołdy Ci składane
Nie powinno mi być szczęście dane?
Dalej się mam włóczyć po bezdrożach?
Po nikczemnych i podłych oberżach?
Co tam znajdę? Ból? A może Strach?
Okropne koszmary z głębi piekieł?
Może gościem będę na bazarach,
Gdzie sprzedawać można ludzką godność,
Dostać demonicznej bestii kieł,
Dane, i mi zostało brutalność
Zobaczyć codziennego żywota...

sobota, 3 marca 2012

"Blizna"

Blizna na ciele.
Blizna na duszy.
Znaczy wiele,
To znak katuszy.


Ciało może się zagoi,
Złamane kości zrosną w pierw się
Lecz duszy nic nie ukoi,
Potem kości w proch rozpadną się,
Martwe ciało już nic nie będzie czuć,
Duszę, po śmierci, dalej będzie kuć.

środa, 15 lutego 2012

"Pan Patyk - Inwokacja"

Wódko! natchnienie moje! ty jesteś jak zdrowie.
Ile ty masz  procentów , ten tylko się dowie,
Kto cię wypił . Dziś smak twój w całej ozdobie
Czuję i opisuję, bo tęsknię po tobie.

Choć w mym ciele, mocnego zostawiasz kaca
Ma wielka miłość do Ciebie zawsze powraca.
Czyś z Coca-Colą, czyś samotna i czysta,
Najlepiej smakujesz mi gdyś jest ojczysta.
Tyś zawsze przy mnie jest, kiedy mi pomóc trzeba
Weź mnie proszę jeszcze raz do twojego nieba,
Gdzie smutki znikają, anioły pocieszają,
czas płynie inaczej, drinki same się mieszają.

Ty wszędzie znajdziesz dom, gdzie by Cię by nie szukać,
Czy to market, czy to żabka czy biedronka
Ja przecie drogi do Ciebie nie będę szukać,
Bo znam ją aż za dobrze, na niej stoi tylko ta moja żonka,
Ale jeśli, jak zwykle uda się ją oszukać
Znowuż za twoją sprawą pójdę się sam zbrukać.

"Pan Patyk, czyli ostatni melanż na Bemowie. Historia młodzieży z roku 2011-2012 we 12 księgach wierszem - Inwokacja"

wtorek, 14 lutego 2012

"Idea"

Zabito mnie. Leżę tutaj, w trumnie.
Martwy. Jako duch spoglądam dumnie.
Patrzcie. Myślą, że się mnie pozbyli,
pokażę im jak bardzo się mylili.

Idei, źli panowie, nie zabijecie,
choć wyraźnie zrobić to próbujecie.
Myśl twardsza jest bowiem od stali,
bo każdy kto ją pozna, ją ocali.

Wystarczyło moje życie jedno,
aby ludziom pokazać drugie dno.
Swoją rolę już zakończyłem.
Lud będzie mej myśli ciałem.

W końcu zwodzona, biedna tłuszcza
poznała ukrytą przez was prawdę.
I wasze domostwa zbezczeszcza.
I sama wyrządzi wam krzywdę.

Taka będzie moja zemsta,
zza grobu przyjdzie, złowieszcza.

niedziela, 15 stycznia 2012

"Dwulicowy Typ"

Najbardziej boli rana
nieświadomie zadana.
Oprawca nie zna swej
postaci dwulicowej.
Nie czuje własnej winy,
nie jest mu przykro wcale.
Z ust jego słychać kpiny,
przechwałki o jego chwale.

W między czasie nienawiść
do niego narasta błyskawicznie.
Gotów jesteśmy z nań iść
i zabić go bezprawnie.
Nie potrzebujemy pozwolenia,
od Boga namaszczenia.
Sami wyrok wydamy
i drugiej szansy nie damy.

Niech na ziemi otrzyma przedsmak
tego co czeka go w piekle.
Jak będzie w płonąć, niesmak
w mych ustach zniknie nagle.
Chcę patrzeć jak się spopiela,
chcę patrzeć w oczy skurwiela,
Jak zostają z niego kości.
A to wszystko z powodu mej złości.

środa, 11 stycznia 2012

"Wyzysk i propaganda"

Pracuj dla swego tyrana,
myśl, że wolność Ci będzie dana.
Ale wiedz, jak wyzysk skończy
to Cię po prostu wykończy.

Twoje życie nie ma wartości
dla niego, on nie zna litości.
Traktuje was jako narzędzie,
popatrz jak żyjecie w biedzie.

Dalej wierzysz w propagandę?
Chcesz zrobić z niego legendę?
Otwórz w końcu swoje oczy
zanim Cię w otchłań stoczy.

wtorek, 10 stycznia 2012

"Prawda"

Wiatr hula głośno i swobodnie
po pustych korytarzach,
wyśmiewając dawne zbrodnie
pamięta o tamtych zbrodniarzach.

Historia zbrodnię zapamięta.
Prawda w końcu się pojawi,
choćby sieć kłamstw rozpięta
została. Ona się sama ujawni.

Przyjdzie prędzej czy później
i osądzi równo wszystkich
jak tylko potrafi najokrutniej
nas, ludzi głupiutkich.

piątek, 6 stycznia 2012

"Szczęście"

Siedzę sobie teraz nad pomostem,
na gitarze brzdąkam, raczej brzydko.
Choć cieszę się tym faktem,
bo gram i tak dosyć rzadko.

Letni wietrzyk włosy mi targa,
w rytm jego szumu ma struna drga.
Nie myślę teraz o czymkolwiek,
bo jestem zwyczajny człowiek.

Do szczęścia mi niewiele brakuje.
Tylko czegoś co smutki ujmuje,
kogoś z kim można normalnie
porozmawiać, czasem lekko absurdalnie.

Wyjaśnić pojęcie "szczęście"
jest całkiem łatwe, uwierzcie.
Choć dla każdego to co innego
dla każdego to coś cudnego.

środa, 4 stycznia 2012

"..."

Ziemia pożąda mej krwi
chciałaby dostać me ciało
z mego pieprzonego żywota drwi,
ciągle chce więcej, ciągle jej mało.

Kolejne przeszkody mi stawia,
żadnego wyboru nie zostawia...
Mam ze sobą skończyć?
Mam życie swe zakończyć?

No dobrze już dobrze, tak jest
w ogniu muszę wziąć chrzest.
Albo poderżnąć gardło,
niech krew spłynie na rodzinne godło.

A może samemu sobie pętlę zawiążę
i dyndając zginę niczym książę.
Albo buty na moście postawię
i tak ten świat zostawię?

Złudzenie wyboru, nieprawdaż?
Czy w końcu sens memu istnieniu
po tylu latach nadasz?
Już nie chcę więcej żyć w cieniu.

Czas umierać, czas mój nadszedł
Twój posłaniec do mnie przyszedł...
Wszystko jest w porządku...
no może poza grotem w żołądku...

poniedziałek, 2 stycznia 2012

"Złość"

Mam ochotę wszystko rozpierdolić,
swoje pieprzone ego zadowolić...
Patrze na was wszystkich,
cholernie szczęśliwych takich.

Schizofrenia we mnie się rodzi,
może od bólu mnie oswobodzi.
Może znów to kurwa minie,
po jakiejś dobrej godzinie...

A jeśli nie? Jeśli TO wróci
i znów mnie zasmuci?

"Oda do kociołka"

Tajemniczy rytuał się zaczyna
kiedy mikołaj i druid stary,
zaczynają mieszać swe wywary.
Mówię Ci bracie to nie toksyna.

Zaczynają się mroczne czary,
najpierw wódka z ziołami,
potem trzy zacne browary,
energetyk, co napełni siłami.

Słodki smak leśnej maliny
dodany wraz z sokiem,
szampan z ruskiej doliny,
ostatnim mikstury składnikiem.

Ten mistrzowski mix,
w odległych nam czasach
stworzył druid panoramix,
bazując na prostych kwasach.

Kociołek świetnie działa
na Twą kiepską potencję,
potrafi ożywiać ciała.
On przełamie każdą abstynencję!

Sam się chroni przed rozlaniem,
bo on doskonale wie,
że wypić go jest naszym zadaniem.
Widzieli o tym nawet Apaczowie.

piątek, 30 grudnia 2011

"Historię bym sam zapisał..."

Królowie stawiali sobie pomniki,
zwykli ludzie pisywali pamiętniki,
Chcieli zostać zapamiętani,
rządzą nieśmiertelności opętani.
Lecz im się nie powiodło
pismo na kartkach wyblakło,

Dlatego nie popełnię
ich błędów,
swe marzenia spełnię,
bez błędów.
Nigdy więcej, nigdy więcej
Błędów nie popełnię.

By nie zostać zapomnianym,
by być przez lud chwalonym
muszę zostawić ślad w umysłach,
by mówiono o mnie w ich domach.
Czas będzie dalej naprzód pędził,
lecz o mnie historyk będzie zrzędził.

Dlatego nie popełnię
ich błędów,
swe marzenia spełnię,
bez błędów.
Nigdy więcej, nigdy więcej
Błędów nie popełnię.

W przeszłość nie będę patrzeć,
ze strachu tylko mógłbym drżeć,
same porażki i błędy tam widzę,
jak ja przeszłości nienawidzę.
Wyznaczyłem już cel swój,
z przeznaczeniem idę toczyć bój.

"I jest mi dobrze, dobrze, bardzo dobrze!"

Czasami czuję się samotny,
koszmarne miewam sny.
W środku mam pustkę,
czystą, niezapisaną kartkę.

I dlatego jest mi tak dobrze,
dobrze, dobrze, bardzo dobrze
nie muszę się martwić,
mogę z przyszłości drwić.

Nic Cię nie obchodzę?
W takim razie odchodzę.
Problemów widzieć nie mogę,
choćby mi który podstawił nogę.

I dlatego jest mi tak dobrze,
dobrze, dobrze, bardzo dobrze
nie muszę się martwić,
mogę z wrogów drwić.

W życiu mi się nie układa?
Jest w u mnie taka zasada,
że źle nie jest póki nie pada,
a dach Ci na głowę upada.

Twój problem nie ma rozwiązania?
Olej go, niech sam się za Tobą ugania.
Serce Cię mocno boli?
Trudno, napij się coli!

I dlatego jest mi tak dobrze,
dobrze, dobrze, bardzo dobrze
nie muszę się martwić,
mogę z kłopotów drwić.

czwartek, 29 grudnia 2011

"Kończę rozdział. Zaczynam rozdział..."

Specjalna dedykacja dla: Anny Z., Grzegorza N., Krzysztofa M., Zosi P. i Asi K. Za niewielką ale ważną dla mnie pomoc w walce z depresją. Dziękuję. :)

I tak zapisałem kolejną kartkę,
w księdze zwanej "Życie moje".
Wyrzuciłem ostatnią mą tabletkę.
Tabletki, niczym na chorobę naboje,
mają pomagać, zdrowia nam dodawać.
Ale one nie mogą dziury w sercu załatać.

Ale ja zamykam już ten rozdział,
w zdaniu stawiam kropkę ostatnią.
Już nie będę się nad sobą użalał.
Zawsze myślałem, że smutki gonią,
dopadają wszędzie mnie, ale to
dla nich koniec. Czas powiedzieć veto!

Tego co zapisałem już nie zmienię.
Ale nie mogę tego żałować, mogę
jedynie pamiętać i opuścić starą kompanię.
Czas się rozstać i wybrać nową drogę.
Zmienię atrament i na nowej stronie,
zacznę nowy rozdział i niech me dłonie

Już nie piszą smutno i źle, strasznie i okropnie
lecz tak jak ongiś anieli pisali podobnie...

poniedziałek, 26 grudnia 2011

'Dziękuję"

Wielu ludzi mi pomogło, w końcu
mogę Wam, podziękować za wszystko
co dostałem będąc na życia krańcu.
Choć daliście mi tak tego malutko
To starczyło aby sił mi dodać
I zachciało mi się z wami zostać.
Mimo iż wydaje mi się iż wśród
was jestem nikim, niczym smród
ciągnący się za wami, uwagi nie zwracacie.
To jednak mam w was jakieś oparcie.

"System"

Ciesz się ze smutku, cierpienia i bólu.
Bo ty jeszcze możesz żyć, królu,
popatrz na nich - oni nie wiedzą,
że tak naprawdę przez życie pędzą.
Myślą, że są wolni, sami decydują,
choć tak naprawdę rozkazy wykonują.
Nie czują strachu, bo nie są świadomi,
na rzeczywistość świata, zamknięci, niewidomi.

Więc obudź się, szansa przed tobą,
nie bądź ich niecnych planów ozdobą.
Stań, zatrzymaj się i powiedz nie!
Masz chyba w życiu jakieś marzenie?
Więc niech te głąby nie decydują,
niech twe kroki sami zgadują.
Postaw się zepsutemu systemowi
niech każdy o sobie sam stanowi!

niedziela, 25 grudnia 2011

"Przepraszam..."

Przepraszam - za każdą ranę zadaną,
za każde kłamstwo wypowiedziane
za każdą kość przeze mnie złamaną.
Czy wybaczenie będzie mi dane?

Czy tułać wiecznie się będę jako cień,
cierpiąc przez samotność i niezrozumienie.
Będę niczym zwykły, cholerny kamień,
trwały, nic nie znaczący, gotów na zniszczenie.

"..."

Ciemność na dworze, już także gości
wewnątrz mnie, przykrywa duszę i kości.
Wszelka radość, chęć życia ze mnie uchodzi...
Nic co znam cierpienia mi nie wynagrodzi.
Żyłem w cieniu, do jego chłodu przywykłem.
On mnie osłaniał, dzięki niemu przeżyłem,
lecz za to życie cena do zapłaty wielka
czeka mnie w piekle wieczna męka.

Teraz, gdy piszę te słowa chyba ostatnie
sił mi już braknie, ciało opada bezwładnie
i choć ono zdrowe , w duszy hula ból,
w niej rany ropieją od przyjaciół kul.
Jedna wystrzelona w serce, by zabić uczucie.
Jedna w kręgosłup, by członkom odebrać czucie.
Jedna w mózg, by zamęt wprowadzić
do głowy i w moje myśli ugodzić.
Jedna w mą męskość, by okryć hańbą.
Szubrawcy, zawsze słaby punkt znajdą.

I tak samotny leżę i gniję na posłaniu
myśląc o jakimkolwiek możliwym działaniu.
Tylko jedno na myśl przychodzi - taniec
Walc tańczony ze śmiercią, aż nadejdzie koniec.
Jednak nie zrobię tego, nie mogę
Chciałbym, aby mi ktoś w końcu wskazał drogę,
żeby ktoś był dla mnie promykiem jutrzenki
i uciszył moje żałosne jęki...

piątek, 23 grudnia 2011

"Droga"

Przez życie wiedzie tylko jedna ścieżka
jest niestety wyboista i bardzo ciężka
Spotkałem na niej ludzi - dobrych,
ale także tych cholernie złych

Drogowskazów nikt jeszcze nie ustawił
Szlak długi wszystkich sił mnie pozbawił
Chciałbym odpocząć lecz nie ma gdzie,
żadnego przystanku, zaznać spoczynku nigdzie...

Muszę iść pomimo tego iż nie chcę,
Nie mogę iść tam gdzie zechcę.

"Wesołych świąt!"

Wszystkim wam życzę wesołych świąt,
powodów do śmiechu pięćdziesiąt,
tyleż to wspaniałych prezentów
i braku powodów do lamentów.

Żebyście zbytnio nie przytyli,
z rodziną wesoło czas spędzili.
Żeby radość i pojednanie zagościły,
a nowy rok był dla nas miły.

czwartek, 22 grudnia 2011

"Wróg bez ciała"

Oto znów ta sama potyczka się zaczyna,
lecz sposobu walki nie znam, niestety.
W strachu zmrożona każda moja kończyna.
W walce z nim nie pomogą mi złote monety.
Brutalna siła nic tu nie zdziała,
bo walczę z wrogiem bezkształtu.
Nauka wojennego rzemiosła nic mi dała,
gdyż nie umieszczę w jego ciele ni noża ni bełtu.

Ale... Gdybym wroga mógł ucieleśnić
i walczyć jak śmiertelnik z śmiertelnikiem.
Pochwyciłbym go w moją nić
i uderzał raz za razem młotkiem,
dopóki by nie umarł, śmiercią paskudną.
Gdybym tego dokonał uwolniłbym się
i cieszył wolnością, taką słodką, taką cudną.
Wystarczy tylko nadać kształt... I śmiać się.

wtorek, 20 grudnia 2011

"Bałwan"

Właśnie spadł pierwszy śnieg,
jakiś dzieciak na dwór wybieg,
już dołączają do niego znajomi.
Tego co ich czeka są świadomi,
ale pracują razem niezwykle radośni,
nie ma pomiędzy nimi żadnych waśni.

Ich dzieło koślawe, kapelusz i nos marchwiany.
To była krótka historia jak powstają bałwany.

poniedziałek, 19 grudnia 2011

"Do..."

Płynąłem łódką samotnie wiosłując
wytyczając kurs, własny los kując.
Podziwiając zachód słońca, piękny i krwisty,
we włosach wiał wiatr silny, porywisty.
Na brzegach stare pnie w wodzie leżą obalone,
teraz brzydkie swej dawnej chwały pozbawione.
Lecz nowe drzewa wzbijają się w górę na ich miejsce,
odważne, silne, choć na żywiołów łasce.

I wnet zapada zmierzch, gwiazdy zaczynają błyszczeć,
głośny dotąd wiatr zaczął milczeć.
Tajemnicza mgła zaczyna powoli
zakrywać taflę wody według swej woli.
Błogi spokój - jestem z dala od ludzi.
Moja dusza już między ich złymi duchami nie błądzi.
Siedzę sobie teraz sam ze swoimi myślami.
I ciągle Cię widzę między swymi wspomnieniami...

Chciałem Cię zapomnieć, z pamięci wymazać.
Być może byłem tchórzem, co uczucia nie umiał okazać.
Przez to cierpiałem i tego żałuję.
Dlatego uciekłem, dlatego w tym ślicznym miejscu się znajduję.
Jednak blask twych oczu światło miliona gwiazd przygasza.
Świadomość iż byłaś u mego boku jest najgorsza.
Jednak... przeszłość zostawię historii
Nie będę pogrążał się w histerii.

Ostatnią pamiątkę po Tobie tu właśnie zostawię.
I odpłynę w swoją stronę nim się rozłzawię.
I patrz, oto wschodzi znów słońce,
znów rozświetli świata krańce,
zarówno dla Ciebie i dla mnie.
Nadzieję mi niesie skromnie,
Bo może szczęście znajdę,
albo chociaż Cię odnajdę...

niedziela, 18 grudnia 2011

"Przyjaciele"

Złociste słońce leniwie i powoli świta,
z nadzieją i miłością nowy dzień wita,
dzień piękny, który niesie moc możliwości
nie siedź sam tylko zaproś gości!

Bo kiedy ma się przyjaciół po swej stronie,
statek wypełniony Twoimi smutkami zatonie,
każda rana na duszy, każde zmartwienie
stwardnieje i jako strup odpadnie.

Bo choćbyś znalazł się w łajnie,
oni cię wyciągną i sprawią, że znów będzie fajnie
To dzięki nim mamy chęć by żyć
To im powinniśmy dziękować i dla nich być.

"..."

Jakiej życzyłbym sobie śmierci?
by mogła dać przykład ludzkości.
Takiej by pozostała w waszej pamięci,
aby dawała nadzieję i nie budziła złości.

Nie chcę zginąć z ręki brata.
Nie chcę zawisnąć przez smutki.
Nie chcę tracić głowy u kata.
Nie chcę łykać tajemniczej trutki.

Chcę zginąć walcząc - z mieczem w ręku,
ostrze - mą furią, tarcza - wiarą.
Umrę, gdy w my sercu nie będzie lęku,
gdyż wiem iż śmierć nie jest karą.

Zamierzam umrzeć szczęśliwy i spełniony.
Każdy kto wejdzie mi w drogę
zostanie pokonany i bez litości spopielony.
Będę żył, żył tak długo jak tylko mogę.

poniedziałek, 12 grudnia 2011

"Żyję by umrzeć, umrę by żyć"

O śmierci droga tak pięknie blada,
tyś pukała do mych zamkniętych drzwi.
Jestem gotów Cię przywitać, unieś wysoko brwi,
bo w mej ręce lśni ostra, srebrna szpada!
Tak wiem, wygrać się z Tobą nie da,
lecz walki nie poddam, bitwa będzie twarda.

Walczyć z Tobą na ubitej ziemi nie zdołam,
lecz wyzwaniu rzuconemu przez Ciebie podołam.
Spowolnię twój nieubłagany marsz zwycięski,
Na tyle na ile mi pozwoli mój niezłomny duch rycerski.
I wiedz stara kostucho, że nawet kiedy mnie dosięgniesz
nie zwyciężysz, lecz klęskę poniesiesz.

Bo ja żyć wiecznie będę, w wspomnieniach
Odradzać się będę codziennie w słońca promieniach
tak długo jak ktoś żyć będzie ktoś, ktokolwiek,
kto pamiętać o tym jaki był ze mnie człowiek.
Żyję by umrzeć, lecz umrę by żyć wiecznie
żyć tak długo jak długo płonąć będą żałobne znicze.

niedziela, 11 grudnia 2011

"Druga szansa"

No i masz Ci los, wisisz na linie,
pewnie myślałeś, że ból Ci minie.
Ostrzegałeś nas, dawałeś pewne sygnały,
lecz jak widzę do nas nie dotarły.

Byłeś młody, zdolny, pełen zapału
wiodłeś żywot swój spokojny, pomału
cele swoje osiągałeś, byłeś spełniony.
Więc co sprawiło, że stałeś się spragniony...
...spragniony władzy, spragniony wiedzy,
a przede wszystkim spragniony pieniędzy.

I widzisz mój mały, kiedy poniosłeś klęskę
niepotrzebnie postawiłeś na sobie kreskę.
Lecz w mej dobroci powrócę Cię z nicości .
Znów tchnę życie w Twoje ciało, mięśnie znów poruszą kości.

Ale przestrzegam Cię! Tylko raz!
Na twojej duszy ma nie być już żadnych skaz!
Jeśli znowu popadniesz w rządzę i nałogi,
Gniew poznasz mój zaiste srogi!
Przeżywać będziesz swe najgorsze chwile
I nie dane Ci będzie spocząć w mogile...

sobota, 10 grudnia 2011

"By ujrzeć..."

Żeby dokładnie ujrzeć swą duszę
trzeba przeżyć piekielne katusze.
Odrzeć ją z ciała, krwi i kości,
oddzielić od serca bez miłości.
I wtedy kiedy ostanie się ona sama,
będzie można ujrzeć iż jest na niej plama
zrodzona z grzechów, smutków i błędów.

Teraz, kiedy już jesteś ze mną na dnie
czas by zastanowić się co dalej się stanie.
Głębiej upaść nie można choć próbowałem,
Do wrót piekieł nawet pukałem...
Odpowiedz jest wyłącznie jedna
należy odbić się od dna
i lecieć jak najwyżej!

No chodź dalej nie zastanawiaj się,
ja tu zostanę dźwigając me brzemię,
ale tobie pomogę wzbić się wysoko
tak jak ja upadłem głęboko.
Sił trochę jeszcze mam
Z przyjemnością Tobie je dam
wleć raz jeszcze i nie popełnij tych samych błędów!